Najlepsi inwestorzy świata nie żyją. Serio? Sprawdziłem
Najlepsi inwestorzy świata nie żyją. Brzmi jak ponury żart, ale przez lata ta historia krążyła po świecie finansów jako słynna ciekawostka. Według niej amerykański gigant funduszy Fidelity miał przejrzeć miliony kont i odkryć, że najlepsze wyniki osiągali ludzie, którzy już nie żyli. Drugie miejsce mieli zajmować klienci, którzy zapomnieli, że w ogóle mają jakiekolwiek inwestycje.
Ta opowieść jest bardzo przekonująca. Pasuje do intuicji, że inwestorzy najbardziej szkodzą sobie wtedy, gdy zbyt często ingerują w swoje decyzje. Niepokój pojawia się szybko. Inwestor zaczyna sprawdzać notowania, reagować na każdą zmianę i wykonywać kolejne ruchy. Historia o martwych inwestorach świetnie podsumowuje ten problem. Ma tylko jeden kłopot. Nie jest prawdziwym badaniem.
Sprawdziłem, skąd pochodzi ta historia. Szukałem badania Fidelity, ale nie znalazłem go, ponieważ ono nie istnieje. Morningstar zapytało o tę opowieść samo Fidelity. Odpowiedź była prosta: Fidelity nigdy o niej nie słyszało. To miejska legenda. Jednocześnie jej główna myśl ma oparcie w prawdziwym badaniu. Im więcej ruchów wykonujesz w swoich inwestycjach, tym gorszy może być twój wynik.
Spis treści-
Historia, która brzmi zbyt dobrze
Co naprawdę sprawdzono
Dlaczego częste ruchy mogą pogarszać wynik
Bezczynność nie jest strategią
Jak ograniczyć impulsywne decyzje
Jak oceniać opcje bez ciągłego handlu
Co oznacza spokojne inwestowanie
Najczęstsze pytania
Trzy rzeczy do zapamiętania
Historia, która brzmi zbyt dobrze
Miejska legenda o inwestorach Fidelity jest skuteczna, bo zawiera prosty kontrast. Z jednej strony są osoby, które nie mogą już podejmować żadnych decyzji. Z drugiej są osoby, które zapomniały o swoich inwestycjach. W obu przypadkach wspólnym elementem jest brak aktywnego grzebania przy portfelu.
Taki obraz łatwo zapamiętać. Nie trzeba znać szczegółów rynku ani rozumieć skomplikowanych modeli. Wystarczy jeden komunikat: im mniej ruszasz inwestycje, tym lepiej. Problem polega na tym, że atrakcyjna historia nie staje się prawdą tylko dlatego, że dobrze opisuje nasze doświadczenia.
W inwestowaniu często spotykam się z podobnym mechanizmem. Ktoś słyszy zdanie, które pasuje do jego przekonań, a następnie zaczyna powtarzać je jako fakt. Z czasem znika informacja o tym, skąd zdanie pochodzi. Zostaje sama anegdota, coraz bardziej pewna siebie i coraz trudniejsza do zweryfikowania.
Dlatego rozdzielam dwie rzeczy. Pierwsza to historia o najlepszych wynikach zmarłych inwestorów. Nie ma takiego badania Fidelity. Druga to pytanie, czy częste decyzje inwestycyjne mogą obniżać wyniki. Tutaj istnieje prawdziwe badanie, które prowadzi do podobnego, choć mniej efektownego wniosku.
Co naprawdę sprawdzono
Prawdziwe badanie to praca Brada Barbera i Terrance'a Odeana „Trading Is Hazardous to Your Wealth", opublikowana w Journal of Finance w 2000 roku. Objęła 66 465 gospodarstw domowych z rachunkami u dużego amerykańskiego brokera, w okresie 1991-1996. To nie jest opowieść o anonimowych milionach kont, których nikt nie potrafi wskazać. To konkretna analiza zachowań inwestorów oraz ich wyników.
W badaniu porównano między innymi osoby, które handlowały najwięcej, z szerokim rynkiem. Inwestorzy wykonujący najwięcej ruchów osiągnęli średnio 11,4% rocznie. W tym samym czasie szeroki rynek dał 17,9% rocznie.
Różnica jest istotna nie dlatego, że każdy aktywny inwestor musi uzyskać dokładnie taki wynik. Nie wynika z tego również, że każda decyzja jest błędem. Najważniejszy jest kierunek zależności. Grupa, która handlowała najwięcej, wypadła gorzej niż szeroki rynek.
To właśnie ten fakt mógł z czasem zostać uproszczony do chwytliwej legendy. Prawdziwe badanie pokazuje, że nadmierna aktywność może szkodzić. Legenda dopisała do tego martwych inwestorów i osoby, które zapomniały o swoich kontach. Obraz stał się ciekawszy, ale dowód zniknął.
Dlaczego częste ruchy mogą pogarszać wynik
Każdy ruch w inwestycjach wymaga decyzji. Trzeba uznać, że obecna pozycja nie jest już odpowiednia, wybrać moment działania, znaleźć inną opcję i ponownie ocenić sytuację. Przy każdej takiej czynności inwestor może popełnić błąd.
Nie chodzi wyłącznie o to, że rynek bywa trudny do przewidzenia. Częste działanie zwiększa liczbę momentów, w których emocje mogą przejąć kontrolę. Po wzroście pojawia się chęć zabezpieczenia zysku. Po spadku pojawia się strach. Po obejrzeniu wiadomości pojawia się przekonanie, że trzeba natychmiast coś zrobić.
W ten sposób inwestowanie może zamienić się w ciąg reakcji. Inwestor nie realizuje już wcześniej przyjętej metody. Odpowiada na ostatnią zmianę ceny, ostatnią informację albo ostatnią rozmowę. Każda decyzja może wydawać się rozsądna osobno. Dopiero po czasie widać, że całość nie miała spójnego kierunku.
Jako psycholog zwracam uwagę na jeszcze jeden element. Aktywność daje poczucie kontroli. Jeżeli inwestor coś kupuje, sprzedaje albo zmienia, ma wrażenie, że wpływa na sytuację. Brak działania może być psychicznie trudniejszy, nawet gdy jest zgodny z jego planem.
To poczucie kontroli bywa mylące. Możesz kontrolować własne decyzje, ale nie kontrolujesz wyniku pojedynczego ruchu ani zachowania rynku. Możesz natomiast zwiększać albo zmniejszać liczbę decyzji, które podejmujesz pod presją.
Bezczynność nie jest strategią
Wniosek z tej historii nie brzmi: przestań myśleć o inwestycjach na zawsze. Nie chodzi również o to, żeby kupić dowolną klasę aktywów i nigdy więcej jej nie oceniać. Takie podejście byłoby kolejnym uproszczeniem.
Nie każda zmiana jest zbędna. Zmienić mogą się twoje cele, horyzont inwestycyjny albo tolerancja ryzyka. Możesz również odkryć, że wybrana opcja nie pasuje do założeń, które przyjąłeś wcześniej. W takich sytuacjach decyzja może być uzasadniona.
Różnica leży w powodach działania. Jedna decyzja wynika z planu, druga z napięcia. Jedna jest odpowiedzią na zmianę twojej sytuacji, druga na chwilową zmianę ceny. Jedna służy utrzymaniu strategii, druga ma natychmiast zmniejszyć dyskomfort.
Dlatego nie zachęcam do całkowitego ignorowania inwestycji. Zachęcam do ograniczenia bezplanowego grzebania. Jeżeli nie potrafisz wyjaśnić, dlaczego wykonujesz dany ruch, być może nie jest to decyzja inwestycyjna, tylko reakcja emocjonalna.
Jak ograniczyć impulsywne decyzje
Ustal kryteria przed działaniem
Najłatwiej zmienić zasady wtedy, gdy pojawia się stres. Dlatego kryteria powinny powstać wcześniej. Zastanów się, jakiej klasy aktywów szukasz, jaki poziom ryzyka akceptujesz, jaki masz horyzont i co musiałoby się wydarzyć, żebyś uznał zmianę za uzasadnioną.
Nie potrzebujesz rozbudowanego dokumentu. Potrzebujesz kilku jasnych zdań, do których możesz wrócić, gdy emocje zaczną podpowiadać szybki ruch. Kryteria nie zdecydują za ciebie, ale utrudnią podejmowanie decyzji pod wpływem chwili.
Oddziel obserwowanie od reagowania
Możesz obserwować swoje inwestycje bez wykonywania ruchu. Samo sprawdzanie nie musi prowadzić do zmiany. Problem zaczyna się wtedy, gdy każda zmiana ceny wywołuje natychmiastową decyzję.
Spróbuj zadać sobie pytanie: czy pojawiła się nowa informacja dotycząca moich założeń, czy tylko zmieniła się cena? To nie są te same sytuacje. Cena może się zmieniać, a twoje kryteria mogą pozostać takie same.
Ogranicz częstotliwość sprawdzania
Codzienne zaglądanie do inwestycji może zwiększać liczbę bodźców, na które musisz reagować. Jeżeli każda obserwacja kończy się analizą, a każda analiza rodzi potrzebę ruchu, łatwo wpaść w zamknięty cykl.
Ustal własny rytm przeglądu. Nie musi być taki sam jak u innych inwestorów. Powinien jednak pozwalać odróżnić ważną zmianę od zwykłego szumu. Im częściej patrzysz bez konkretnego powodu, tym większa szansa, że zaczniesz szukać powodu do działania.
Jak oceniać opcje bez ciągłego handlu
Jeżeli nie chcesz podejmować decyzji impulsywnie, musisz mieć sposób oceny opcji. Nie chodzi o znalezienie magicznej odpowiedzi. Chodzi o sprawdzenie, czy dana klasa aktywów pasuje do twojej sytuacji.
- Ryzyko: zastanów się, jaką zmienność jesteś w stanie wytrzymać bez porzucenia planu.
- Horyzont: oceń, jak długo możesz pozostawić środki bez potrzeby ich wykorzystania.
- Rozproszenie: sprawdź, czy wynik nie zależy nadmiernie od jednego rodzaju aktywów albo jednego scenariusza.
- Koszty: uwzględnij, że częste ruchy mogą zwiększać koszty związane z inwestowaniem.
- Zrozumienie: nie angażuj się w opcję, której działania nie potrafisz wyjaśnić własnymi słowami.
Te kryteria nie są rekomendacją konkretnej inwestycji. Pomagają jedynie uporządkować proces. Możesz analizować fundusze, akcje, obligacje, gotówkę albo inne klasy aktywów, ale za każdym razem pytaj o to samo: czy rozumiem, co wybieram, jakie ryzyko przyjmuję i czy ta decyzja pasuje do mojego planu?
Największym błędem nie jest brak codziennej aktywności. Największym błędem jest działanie bez jasnego powodu. Inwestor, który niczego nie sprawdza, może przeoczyć ważną zmianę. Inwestor, który sprawdza wszystko bez przerwy, może sam stworzyć problemy, których wcześniej nie miał.
Co oznacza spokojne inwestowanie
Spokojne inwestowanie nie polega na udawaniu, że ryzyko nie istnieje. Polega na tym, że nie pozwalasz, aby każda zmiana nastroju decydowała za ciebie. Spokój nie jest cechą rynku. Jest sposobem organizowania własnych decyzji.
Możesz czuć niepokój i mimo to nie wykonywać ruchu. Możesz mieć wątpliwości i wrócić do swoich kryteriów zamiast natychmiast zmieniać wszystko. Możesz uznać, że nie masz wystarczających informacji, aby działać.
To ostatnie zdanie jest szczególnie ważne. Brak działania nie zawsze oznacza pewność. Czasami oznacza świadomość, że nie wiesz wystarczająco dużo. W takiej sytuacji powstrzymanie się od ruchu może być bardziej rozsądne niż próba odzyskania kontroli za wszelką cenę.
Legenda o martwych inwestorach jest fałszywa, ale nie powinna odciągać nas od prawdziwego pytania. Czy każda decyzja poprawia mój proces, czy tylko chwilowo zmniejsza napięcie? Jeżeli nie umiesz odpowiedzieć, zrób przerwę. Nie musisz umierać, żeby przestać przeszkadzać własnym inwestycjom. Czasami wystarczy przestać przy nich grzebać.
Najczęstsze pytania
Czy naprawdę najlepsze wyniki mieli inwestorzy, którzy już nie żyją?
Nie ma potwierdzenia, że Fidelity przeprowadziło takie badanie. Ta historia jest miejską legendą. Jej popularność wynika z tego, że dobrze obrazuje ryzyko nadmiernego ingerowania w inwestycje, ale sama opowieść nie jest dowodem.
Czy osoby, które zapomniały o swoich inwestycjach, zajmowały drugie miejsce?
Nie da się tego potwierdzić na podstawie prawdziwego badania. To element tej samej legendy. Można natomiast wyciągnąć ostrożny wniosek, że brak impulsywnych ruchów może pomagać, jeżeli wcześniejszy plan był dopasowany do sytuacji inwestora.
Czy im więcej ruchów wykonuję, tym gorszy będzie mój wynik?
Nie jest to gwarancja dotycząca każdej osoby. Prawdziwe badanie pokazało jednak, że osoby handlujące najwięcej osiągnęły średnio 11,4% rocznie, podczas gdy szeroki rynek dał w tym samym czasie 17,9% rocznie (Barber i Odean, Journal of Finance 2000). Wyniki wskazują więc, że większa aktywność może wiązać się z gorszym rezultatem.
Czy powinienem całkowicie przestać sprawdzać swoje inwestycje?
Nie. Samo sprawdzanie nie jest problemem. Problemem jest automatyczne reagowanie na każdą zmianę. Inwestycje powinny być oceniane według wcześniej ustalonych kryteriów, takich jak ryzyko, horyzont, koszty i dopasowanie do planu.
Kiedy zmiana inwestycji może mieć sens?
Zmiana może być uzasadniona, gdy zmieniły się twoje cele, horyzont, tolerancja ryzyka albo pojawiła się informacja podważająca wcześniejsze założenia. Nie każda zmiana ceny jest jednak taką informacją. Zanim wykonasz ruch, sprawdź, czy działasz według planu, czy pod wpływem emocji.
Trzy rzeczy do zapamiętania
- Historia o najlepszych wynikach zmarłych inwestorów nie jest prawdziwym badaniem Fidelity. To miejska legenda.
- Prawdziwe badanie Barbera i Odeana (66 465 gospodarstw domowych, lata 1991-1996) pokazało, że osoby handlujące najwięcej uzyskały średnio 11,4% rocznie, gdy szeroki rynek dał 17,9%.
- Nie musisz umierać ani zapominać o swoich inwestycjach. Wystarczy ograniczyć impulsywne ruchy i oceniać decyzje według własnych kryteriów.
Jeśli chcesz przejść to krok po kroku, zamiast składać wiedzę z pojedynczych artykułów, zapisz się na newsletter. Wysyłam w nim konkretne rozbiory, bez sprzedawania produktów finansowych.
Treści na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią prywatne opinie autora. Nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 35 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (MAR) ani doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. 2024 poz. 722 t.j.). Autor nie posiada licencji doradcy inwestycyjnego KNF. Wszelkie instrumenty finansowe omawiane w treści służą wyłącznie jako przykłady edukacyjne - ich wybór nie stanowi sugestii nabycia lub zbycia. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych. Decyzje inwestycyjne podejmujesz samodzielnie i na własną odpowiedzialność.
Autor: Jakub Malicki, psycholog i praktyk inwestycyjny. Ostatnia aktualizacja: 14 sierpnia 2026.
Źródła: Brad M. Barber, Terrance Odean, „Trading Is Hazardous to Your Wealth: The Common Stock Investment Performance of Individual Investors", Journal of Finance, t. 55 nr 2 (2000), s. 773-806: 66 465 gospodarstw domowych, 1991-1996, najaktywniej handlujący 11,4% rocznie wobec 17,9% rynku (faculty.haas.berkeley.edu) · status legendy o kontach Fidelity: Morningstar potwierdziło u Fidelity brak takiego badania. Odczyt źródeł: 14.08.2026.
Kategorie
Treści na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią prywatne opinie autora. Nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 35 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (MAR) ani doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. 2024 poz. 722 t.j.). Autor nie posiada licencji doradcy inwestycyjnego KNF. Wszelkie instrumenty finansowe omawiane w treści służą wyłącznie jako przykłady edukacyjne - ich wybór nie stanowi sugestii nabycia lub zbycia. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych. Decyzje inwestycyjne podejmujesz samodzielnie i na własną odpowiedzialność.