Najlepsi inwestorzy świata nie żyją. Serio? Sprawdziłem

Jakub Malicki|24 sierpnia 2026|7 min czytania
Najlepsi inwestorzy świata nie żyją. Serio? Sprawdziłem

Historia o tym, że najlepsi inwestorzy świata nie żyją, jest miejską legendą, a nie wynikiem badania Fidelity.

Według tej opowieści Fidelity miało przejrzeć miliony kont i odkryć, że najlepsze wyniki osiągali ludzie, którzy już nie żyli. Drugie miejsce mieli zajmować klienci, którzy zapomnieli o swoich inwestycjach. Brzmi to przekonująco, ale nie ma potwierdzenia w prawdziwym badaniu.

Sprawdziłem, skąd pochodzi ta historia. Morningstar zapytało o nią samo Fidelity. Odpowiedź była prosta: Fidelity nigdy o niej nie słyszało. Główna myśl opowieści ma jednak ostrożne oparcie w prawdziwym badaniu o częstych ruchach inwestorów. O tym, jak częste sprawdzanie wpływa na zachowanie, piszę w tekście o paradoksie patrzenia na portfel. Różnicę między planem a hazardem opisuję w tekście o odróżnieniu spekulacji od metodycznej strategii. Materiały porządkujące podstawy są na stronie bezpłatnego przewodnika.

Spis treści

Czy historia o Fidelity jest prawdziwa?

Nie, historia o najlepszych wynikach zmarłych inwestorów nie jest potwierdzonym badaniem Fidelity.

Legenda działa, bo zawiera prosty kontrast. Z jednej strony są osoby, które nie mogą już podejmować decyzji. Z drugiej są osoby, które zapomniały o swoich kontach. Wspólnym elementem ma być brak aktywnego grzebania przy portfelu.

Atrakcyjna historia nie staje się prawdą tylko dlatego, że dobrze opisuje doświadczenia wielu osób. Z czasem znika informacja o pochodzeniu zdania, a sama anegdota zaczyna funkcjonować jako fakt.

Trzeba więc rozdzielić opowieść od wniosku. Opowieść jest legendą. Pytanie o to, czy nadmierna aktywność może szkodzić, ma osobne oparcie w danych.

Co naprawdę sprawdzono?

Prawdziwe badanie Barbera i Odeana sprawdzało związek między częstotliwością handlu a wynikami inwestorów.

Praca „Trading Is Hazardous to Your Wealth" została opublikowana w Journal of Finance w 2000 roku. Objęła 66 465 gospodarstw domowych z rachunkami u dużego amerykańskiego brokera w okresie 1991-1996.

Inwestorzy wykonujący najwięcej ruchów osiągnęli średnio 11,4% rocznie. W tym samym czasie szeroki rynek dał 17,9% rocznie. Nie wynika z tego, że każda decyzja jest błędem ani że każda osoba otrzyma taki sam wynik.

Wynik pokazuje kierunek zależności. Grupa, która handlowała najwięcej, wypadła gorzej niż szeroki rynek. To skromniejszy, ale sprawdzalny wniosek niż opowieść o zmarłych inwestorach.

Dlaczego częste ruchy mogą pogarszać wynik?

Częste ruchy mogą pogarszać wynik, ponieważ zwiększają liczbę decyzji, kosztów i momentów, w których emocje wpływają na proces.

Każdy ruch wymaga oceny obecnej pozycji, wyboru momentu działania i ponownego sprawdzenia sytuacji. Przy każdej czynności można popełnić błąd. Po wzroście pojawia się chęć zabezpieczenia wyniku, po spadku strach, a po wiadomości przekonanie, że trzeba działać.

Inwestowanie może wtedy zamienić się w serię reakcji. Osoba nie realizuje wcześniej przyjętej metody, lecz odpowiada na ostatnią zmianę ceny albo rozmowę. Każda decyzja osobno może wyglądać rozsądnie. Dopiero po czasie widać brak wspólnego kierunku.

Aktywność daje poczucie kontroli, ale kontrolować można własne decyzje, nie wynik pojedynczego ruchu ani zachowanie rynku. Można natomiast ograniczyć liczbę decyzji podejmowanych pod presją.

Czy bezczynność jest strategią?

Nie, bezczynność sama w sobie nie jest strategią, ponieważ sens ma dopiero działanie albo brak działania zgodny z planem.

Wniosek z historii nie brzmi, żeby przestać myśleć o inwestycjach na zawsze. Nie chodzi też o pozostawienie dowolnej klasy aktywów bez oceny. Cele, horyzont i tolerancja ryzyka mogą się zmieniać.

Różnica leży w powodach działania. Jedna decyzja wynika z planu, druga z napięcia. Jedna odpowiada na zmianę sytuacji, druga na chwilową zmianę ceny. Ocena powinna zacząć się od pytania, co faktycznie się zmieniło.

Nie zachęcam do ignorowania inwestycji. Chodzi o ograniczenie bezplanowego grzebania przy portfelu. Jeśli nie da się wyjaśnić powodu ruchu, może to być reakcja emocjonalna.

Jak ograniczyć impulsywne decyzje?

Impulsywne decyzje można ograniczyć przez wcześniejsze kryteria, oddzielenie obserwowania od reagowania i rzadsze sprawdzanie portfela.

W moim portfelu obligacje leżą od 2021 roku i nie planuję ich ruszać.

Jak ustalić kryteria przed działaniem?

Kryteria warto opisać wtedy, gdy nie ma stresu. Mogą obejmować klasę aktywów, akceptowany poziom ryzyka, horyzont oraz warunki, w których zmiana jest uzasadniona.

Jak oddzielić obserwowanie od reagowania?

Samo sprawdzanie nie musi prowadzić do zmiany. Pomaga pytanie, czy pojawiła się nowa informacja dotycząca założeń, czy tylko zmieniła się cena.

Jak ograniczyć częstotliwość sprawdzania?

Własny rytm przeglądu powinien pozwalać odróżnić ważną zmianę od zwykłego szumu. Im częściej patrzy się bez konkretnego powodu, tym łatwiej znaleźć powód do działania.

Jak oceniać rozwiązania bez ciągłego handlu?

Rozwiązanie można oceniać bez ciągłego handlu, analizując ryzyko, horyzont, rozproszenie, koszty i własne rozumienie aktywa.

  • Ryzyko: możliwa zmienność i strata, którą potrafisz zaakceptować.

  • Horyzont: czas, przez który środki mogą pozostać zainwestowane.

  • Rozproszenie: zależność wyniku od jednego rodzaju aktywów albo jednego scenariusza.

  • Koszty: opłaty, które mogą rosnąć wraz z liczbą ruchów.

  • Zrozumienie: możliwość wyjaśnienia działania własnymi słowami.

Te kryteria nie są rekomendacją konkretnej inwestycji. Porządkują proces i pomagają sprawdzić, czy decyzja pasuje do planu. Inwestor, który niczego nie sprawdza, może przeoczyć ważną zmianę. Inwestor, który sprawdza wszystko bez przerwy, może stworzyć własne problemy.

Co oznacza spokojne inwestowanie?

Spokojne inwestowanie oznacza ocenę ryzyka i decyzji bez pozwalania, aby każda zmiana nastroju decydowała za inwestora.

Nie trzeba udawać, że ryzyko nie istnieje. Można czuć niepokój i wrócić do kryteriów zamiast natychmiast zmieniać wszystko. Można też uznać, że brakuje informacji do działania.

Brak ruchu czasami oznacza świadomość, że nie wiesz wystarczająco dużo. Wtedy powstrzymanie się może być rozsądniejsze niż próba odzyskania kontroli za wszelką cenę. Nadal potrzebna jest jednak późniejsza ocena.

Legenda o martwych inwestorach jest fałszywa. Prawdziwe pytanie brzmi: czy decyzja poprawia proces, czy tylko chwilowo zmniejsza napięcie?

Co warto zapamiętać z tej historii?

Najważniejsze jest to, że miejska legenda nie zastępuje badania, a spokojny proces nie oznacza bezmyślności.

Badanie Barbera i Odeana dotyczyło 66 465 gospodarstw domowych i okresu 1991-1996. Pokazało średnio 11,4% rocznie u najaktywniejszych wobec 17,9% szerokiego rynku. To nie jest dowód na to, że brak ruchu zawsze wygrywa.

Można wyciągnąć ostrożny wniosek, że nadmierna aktywność zwiększa pole dla błędów. Prostota pomaga wtedy, gdy jest świadoma i oparta na rozumieniu rozwiązania.

Najczęstsze pytania

Czy Fidelity naprawdę znalazło najlepszych inwestorów wśród osób zmarłych?

Nie ma potwierdzenia, że Fidelity przeprowadziło takie badanie. Historia jest miejską legendą, która obrazowo opisuje problem nadmiernego ingerowania w inwestycje.

Czy osoby, które zapomniały o inwestycjach, zajmowały drugie miejsce?

Nie da się tego potwierdzić na podstawie prawdziwego badania. Można jedynie ostrożnie powiedzieć, że brak impulsywnych ruchów może pomagać, jeśli wcześniejszy plan był dopasowany do sytuacji.

Czy większa liczba ruchów zawsze pogarsza wynik?

Nie. Badanie Barbera i Odeana wskazało jednak, że osoby handlujące najwięcej osiągnęły średnio 11,4% rocznie, podczas gdy szeroki rynek dał 17,9%. Wynik nie jest gwarancją dla każdej osoby.

Czy należy całkowicie przestać sprawdzać inwestycje?

Nie. Warto oddzielić zaplanowaną ocenę od automatycznego reagowania na każdą zmianę ceny. Kryteria i horyzont pomagają ustalić, kiedy przegląd ma sens.

Kiedy zmiana rozwiązania może być uzasadniona?

Zmiana może mieć uzasadnienie, gdy zmieniły się cele, horyzont, tolerancja ryzyka albo ważne założenia. Sama chwilowa zmiana ceny nie rozstrzyga sprawy.

Legenda może być dobrym początkiem rozmowy, lecz decyzję trzeba oprzeć na planie i sprawdzalnych przesłankach.


Treści na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią prywatne opinie autora. Nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 35 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (MAR) ani doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. 2024 poz. 722 t.j.). Autor nie posiada licencji doradcy inwestycyjnego KNF. Wszelkie instrumenty finansowe omawiane w treści służą wyłącznie jako przykłady edukacyjne - ich wybór nie stanowi sugestii nabycia lub zbycia. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych. Decyzje inwestycyjne podejmujesz samodzielnie i na własną odpowiedzialność.

Autor: Jakub Malicki, psycholog i praktyk inwestycyjny. Ostatnia aktualizacja: 13 września 2026.

Źródła: Brad M. Barber, Terrance Odean, „Trading Is Hazardous to Your Wealth: The Common Stock Investment Performance of Individual Investors", Journal of Finance, t. 55 nr 2 (2000), s. 773-806: 66 465 gospodarstw domowych, 1991-1996, najaktywniej handlujący 11,4% rocznie wobec 17,9% rynku (faculty.haas.berkeley.edu) · status legendy o kontach Fidelity: Morningstar potwierdziło u Fidelity brak takiego badania. Odczyt źródeł: 14.08.2026.

Kategorie

Treści na tej stronie mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią prywatne opinie autora. Nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 35 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (MAR) ani doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. 2024 poz. 722 t.j.). Autor nie posiada licencji doradcy inwestycyjnego KNF. Wszelkie instrumenty finansowe omawiane w treści służą wyłącznie jako przykłady edukacyjne - ich wybór nie stanowi sugestii nabycia lub zbycia. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych. Decyzje inwestycyjne podejmujesz samodzielnie i na własną odpowiedzialność.

Chcesz nauczyć się inwestować metodycznie?

Kurs „Architekt Inwestycji” to gotowa metoda pracy z własnymi pieniędzmi: bez rekomendacji, bez obietnic wyniku, z narzędziami do samodzielnych decyzji.